Bogumił Drogorób: Czytanie ze zrozumieniem

Swego czasu otrzymałem od przyjaciela z południa Polski pamiątkę z Zakopanego. Nie była to ciupaga, ani laska (żywa). Nic z tych rzeczy. Była to raczej miniatura – tak bym to określił – opisująca zajęcia drwala. Tak by się mogło wydawać, pierwsze proste skojarzenie. Wątpliwość się bowiem pojawiła, gdy człowiek się skupił i pomyślał…

Pamiątka wyglądała następująco: na tzw. koziołkach ułożono wielką kłodę, w nią wbity był topór, a w sam środek kłody piła twoja-moja. I był napis: rżnij ile możesz, rąb ile się da!

Czytałem owo zalecenie aż się wczytałem. Pamiątkę ustawiłem na półce bez książek, w widocznym miejscu, nad łóżkiem w akademiku (były to więc czasy dość odległe). Znajome z roku, z lat niższych i wyższych, które przypadkiem (z reguły) znalazły się w moim dwuosobowym pokoju (na czas wizyty szlafkumpel musiał iść do biblioteki), reagowały różnie. Bywało, uciekały w popłochu, ale były to odosobnione przypadki.

Dlatego dziwię się, że z wielu stron, wszyscy huzia na Szyszkę ministra, autora ustawy o rżnięciu. A może ministrowi w ogóle o coś innego chodziło?

BOGUMIŁ DROGORÓB