Topór ministra

W sali Kolumnowej Sejmu, bez niewpuszczonych do niej posłów opozycji, w dniu 16 grudnia 2016 roku, posłowie PiS przyjęli nowelę o zmianie ustawy o ochronie przyrody oraz ustawy o lasach.

Zgodnie z obowiązującymi od 1 stycznia tego roku przepisami, osoby fizyczne mogą na swojej posesji ciąć, co chcą i ile chcą. Obecnie prywatni właściciele gruntów mogą bez zezwolenia usunąć drzewa lub krzewy na swoich posesjach, pod warunkiem jednak, że ich usunięcie nie będzie związane z prowadzeniem działalności gospodarczej. Przeszkodą w wycince, może być też to, że drzewo objęte jest dodatkową ochroną np. pomnik przyrody.

Od wejścia w życie nowelizacji ustawy o ochronie, a raczej dewastacji przyrody i ustawy o lasach minęły ponad dwa miesiące, a przykłady kontrowersyjnych wycinek w dalszym ciągu można mnożyć. Brutalne równanie z ziemią nie oszczędza nawet ponad 100-letnich dębów i innych pokaźnych rozmiarów drzew W wielu miastach ludzie przecierają rano oczy ze zdziwienia; były drzewa, jest goła, zryta maszynami przestrzeń. Giną zieleńce i parki na osiedlach, na których mieszkają tysiące ludzi. A po niedawnych zapowiedziach, że przepisy mogą ulec zmianie nastąpiło przyspieszenie prac przy wycince drzew.

Topór ministra zawisł nad Brodnicą

W mieście i okolicy, poza zwykłą, planowaną tzw. kosmetyczną wycinką drzew, podobnie jak w setkach innych polskich miast, widać działania ciężkiego topora ministra Szyszki i jego wątpliwej jakości przepisów. W ostatnim czasie, pod Brodnicą, przy trasie do Torunia, zniknął zadrzewiony placyk. Co nowego urośnie w tym miejscu? Przekonamy się pewnie niebawem.

Tak postępująca dewastacja środowiska przyrodniczego na określonych obszarach spowoduje nieodwracalne zmiany w strukturze i funkcjonowaniu mechanizmów przyrodniczych. A ludzie zaślepieni własnym interesem zapominają, że to właśnie dzięki drzewom możemy żyć.
Co najmniej dziwne jest tłumaczenie ministra Szyszki, że skoro działka jest prywatna, to można robić na niej wszystko co się chce. Idąc tym tokiem myślenia możemy zafundować sobie prywatne wysypisko śmieci, w swoim piecu też możemy palić czym popadnie, oponami, plastikami i innym badziewiem, możemy strzelać do zwierząt oraz ptaków, które znalazły się na własnościowym terytorium. Czy tak panie ministrze? Nie? A dlaczego? Skoro można wycinać nawet wiekowe drzewa, które m.in. zapewniają niezbędny do życia tlen i które pozwalają niwelować skutki, zagrażającego zdrowiu, smogu.

Na tej nowelizacji stracimy wszyscy, ale ktoś jednak zarobi

Powinniśmy pamiętać, a zwłaszcza minister od środowiska, że drzewa w mieście, to nie tylko element dekoracyjny. To przede wszystkim ogromne dobrodziejstwo dla ludzi, a wprowadzanie przepisów zezwalających na niekontrolowaną wycinkę są działaniami wbrew interesowi społeczeństwa. To drzewa odpowiadają m.in. za stabilizację klimatu. Chronią nas przed skrajnymi upałami, rozpraszają fale dźwiękowe, a więc zmniejszają uciążliwość hałasu, łagodzą skutki powodzi, zatrzymują pyły i inne zanieczyszczenia, zmniejszają uciążliwość silnych wiatrów, pomagają utrzymać sprzyjające warunki dla rolnictwa itp.

Ustawa o zmianie ustawy o ochronie przyrody to kolejny, ważki krok w procesie demontażu polskiego systemu ochrony przyrody. Tempo prac nad tymi zmianami również i tym razem było rekordowe. Ustawa i tryb jej forsowania już zaszkodził, a im dłużej będzie obowiązywał, tym bardziej zaszkodzi nie tylko zieleni w miastach, ale i gatunkom chronionym na prawie 30 proc. powierzchni Polski.

Przy obecnych przepisach leśników nie będą już obowiązywać zakazy związane z ochroną gatunków, a i kontrola państwowa nad wycinką drzew i krzewów zostanie skrajnie zredukowana. Nowela przyjęta w takim pośpiechu, bez powołania się na głosy ludzi ze środowisk naukowych, bez wsłuchania się w opinie praktyków, bez uwzględnienia głosów opinii publicznej z góry skazana jest na niepowodzenie.

Chyba, że jej twórcom od początku chodziło o coś innego niż ochrona natury. A jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Na zdewastowanych terenach z pewnością powstaną bardzo intratne inwestycje. Pytanie jest tylko kto najwięcej na tym zarobi, a kto jak zwykle straci?

W wielu cywilizowanych krajach świata drzewa otacza się szczególną ochroną, już na etapie projektowania nowych inwestycji. To projekty dostosowuje się do drzewa, choćby jednego, nie mówiąc o większych skupiskach. Ochrona drzew odbywa się przy zastosowaniu najnowocześniejszych rozwiązań inżynierskich oraz przyrodniczych działań kompensacyjnych (łac. compensatio – równoważenie). Działania te są niezwykle istotne przy realizacjach wszelkich inwestycji budowlanych, które mogą narażać drzewa na najdrobniejsze choćby uszkodzenia.

A tymczasem w Polsce, przy decyzjach tak skrajnie nieodpowiedzialnych ministrów , można tylko liczyć na mądrość obywateli.

„Extra Brodnica”
Tekst i fot. Wiesława Kusztal