Matrix coraz bliżej?

Wszystko wskazuje na to, że wirtualna rzeczywistość ( virtual reality ) już niedługo zagości na stałe w naszych domach, a wraz z nią zupełnie nowe niesamowite wprost doznania, które dostarczać nam będą komputery. Na czym polega VR? W skrócie można powiedzieć, że na multimedialnym kreowaniu komputerowej wizji przedmiotów, przestrzeni i zdarzeń, czyli wykreowaniu sztucznej rzeczywistości przy użyciu technologii komputerowej i informatycznej. I choć początki virtual reality rozpoczęły się prawie 50 lat temu – to dopiero coraz większe moce obliczeniowe komputerów, i przede wszystkim skonstruowanie okularów sztucznej rzeczywistości

( gogle) spowodowały, że największe firmy świata ( Facebook, Google, Samsung, Sony, Microsoft) zaczęły inwestować ogromne pieniądze w tę technologię, dzięki czemu nastąpił jej szybki rozwój.

Na obecnym etapie technologicznym rzeczywistość wirtualna daleka jest od doskonałości, szczególnie jeśli chodzi o rozdzielczość wyświetlanych obrazów – daje jednak tak sugestywny efekt, że wielu ludzi zachowuje się tak jakby naprawdę siedzieli w wagonikach kolejki górskiej czy też w samochodzie wyścigowym. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ VR oszukuje nasz mózg „wmawiając” mu, że naprawdę znajduje się w sztucznie wykreowanej rzeczywistości. Podczas normalnej obserwacji otoczenia wszystkie optyczne informacje kodujemy w mózgu dzięki oczom, umożliwiającym tę operację. Światło odbite od obserwowanych przedmiotów poprzez rogówkę wpada do oka, przechodzi przez soczewkę i w odwróconej postaci dostaje się do siatkówki, która przetwarza je na sygnały nerwowe odczytywane przez mózg. To, co widzimy, jest więc połączonym i przetworzonym obrazem z obojga oczu. Odbiór zmieni się diametralnie, gdy będziemy patrzeć mając założone gogle. Wyświetlany obraz jest dzielony na dwa, każdy z lekko przesuniętą perspektywą. Albo robi to smartfon, albo po prostu mamy dwa osobne wyświetlacze. Wszystko po to, abyśmy mieli wrażenie „trójwymiarowości” obrazu. Nasz mózg z dwóch przesuniętych względem siebie obrazów jest w stanie stworzyć jeden, z efektem głębi. Dodatkowo soczewki, które są w goglach, w odpowiedni sposób zakrzywiają obraz kreując efekt otaczającej przestrzeni. Podstawową różnicą od trójwymiarowego obrazu, znanego chociażby z telewizorów 3D jest odległość oka od wyświetlanego obrazu. Na telewizor 3D patrzymy z kilku metrów – w goglach VR wyświetlacz wraz z soczewkami znajduje się kilkadziesiąt milimetrów od oka. Dzięki temu mamy wrażenie, że oglądany obraz jest bezpośrednio przed nami – że przenieśliśmy się do wirtualnego świata. Odbierane bodźce są tak sugestywne, że „głupieje” nasz błędnik, który jest odpowiedzialny m.: in za równowagę powodując u osób korzystających z wirtualnych gogli mdłości. Jest to, jak do tej pory bardzo poważny problem, z którym twórcy wirtualnej rzeczywistości nie mogą sobie poradzić.

Jak na razie wirtualna rzeczywistość służy głównie rozrywce m.: in. gry komputerowe, ale ma i może mieć wiele innych zastosowań – medycyna, turystyka, handel, symulatory.

To, że virtual reality zdominuje nasze postrzeganie rzeczywistości wydaje się być przesądzone, pytanie tylko – kiedy.

Mirosław Ochnio