Góra Pielgrzymów

Hua Shan to góra w chińskiej prowincji Shaanxi, ok. 100 km od miasta Xi’an. Jest jedną z pięciu wielkich gór taoizmu, której najwyższy wierzchołek liczy 2160 m n.p.m. W przeszłości Hua Shan była miejscem odosobnienia buddyjskich i taoistycznych pustelników. Według taoistycznych wierzeń górę zamieszkują duchy i bóstwa, do których Chińczycy pielgrzymują od 2000 lat.

Szlak pięciu szczytów

Wyruszając na Hua Shan warto naprawdę dobrze się przygotować. Rękawiczki przydadzą się na odcinkach z łańcuchami. Konieczna jest również woda i prowiant, co prawda po drodze jest sporo kramów z przekąskami i napojami, ale jeśli nie chcemy zrujnować swojego budżetu lepiej mieć własne zapasy, im wyżej tym drożej! Waga butów również ma znaczenie, dlatego buty trekkingowe nie są konieczne. Wygodne obuwie sportowe w zupełności wystarczy. Ubieramy się oczywiście „na cebulkę” jak to w góry, ponieważ pogoda jest tu bardzo zmienna. Planując dwudniowy trekking warto zabrać śpiwór, który przyda się podczas noclegu w schronisku. Warto mieć przy sobie także czołówkę. Ścieżka jest co prawda oświetlona, ale nie na wszystkich odcinkach. Wiosną i latem nie można zapomnieć o kremie z filtrem i okularach przeciwsłonecznych. Słońce naprawdę daje popalić.

Na szlaku do zdobycia jest 5 szczytów, a ich zdobycie mrozi krew w żyłach. Szlak nie wymaga umiejętności wspinaczkowych, ale jest niezwykle wymagający i polecany wyłącznie osobom silnym i absolutnie bez lęku wysokości i przestrzeni.
Na najniższy Szczyt Północny (1613 m n.p.m.) można wjechać kolejką gondolową i stamtąd rozpocząć wędrówkę. Jednak chcąc przemierzyć cały szlak pieszo wędrówkę należy rozpocząć przy zachodniej bramie za świątynią Yuquan Yuan. Trasa na Szczyt Północny liczy 6 kilometrów.

Pierwszy odcinek wydaje się dość prosty. Wybrukowana ścieżka jest szeroka i łagodnie pnie się w górę. Po godzinie marszu ścieżka ustępuje miejsca kamiennym schodom, które znane są jako „Niebiańskie Schody”. Skąd ta nazwa? Schody biegną tak wysoko, że ciężko jest dostrzec gdzie się kończą. Schody, mimo że wyglądają pięknie, są bardzo strome i zniechęcające. Są jednak tą łatwiejszą częścią całej wspinaczki. To właśnie one prowadzą do najniebezpieczniejszego szlaku na świecie.

Przebycie pierwszego odcinka na najniższy Szczyt Północny zajmuje około 5 godzin. Po tak wyczerpującej wspinaczce zmęczenie daje o sobie znać, a to dopiero początek wędrówki. Widok jaki się stąd rozpościera zapiera dech w piersiach i sprawia, że na krótką chwilę zapominamy o bolących nogach. Z najniższego szczytu rozchodzą się trasy prowadzące na cztery pozostałe.

Stres wysokości

W pierwszej kolejności kierujemy się na Szczyt Wschodni (2100 m. n.p.m.). Momentami ścieżka jest tak wąska, że trudno mijać się z innymi. Od przepaści turystów odgradza tylko zawieszony dość nisko łańcuch. Tutaj naprawdę wysokość zaczyna stresować. Niektóre odcinki przypominają bardziej wchodzenie po drabinie niż po schodach. Pokonanie tego odcinka jest możliwe dzięki łańcuchom, które bardzo pomagają we wspinaczce. Postój na odpoczynek jest praktycznie niemożliwy, bo robi się korek. Po około 2 godzinach karkołomnej wędrówki docieramy na szczyt. Tu można zatrzymać się na nocleg w schronisku.

Warunki panują tu niemalże spartańskie, a jednak płacić trzeba sporo. Pokój przypomina garaż. W baraku z blachy jest kilka takich koedukacyjnych pomieszczeń bez podłogi, ale dach i ściany są. W pokojach znajdują się po cztery dwupiętrowe łóżka. Schronisko nie zapewnia zbyt wiele ciepła, ale chroni przed deszczem i wiatrem. Ci bardziej oszczędni dźwigają ze sobą niewielkie namioty. Rano wstać najlepiej przed świtem, gdyż widoku wschodzącego słońca nie można przegapić, a Szczyt Wschodni jest najlepszym punktem obserwacyjnym.

Przy Szczycie Wschodnim znajduje się jedna z tras dla wielbicieli adrenaliny – Sparrow Hawk Cliff. Nie trzeba jej przechodzić, to atrakcja dla chętnych i przede wszystkim odważnych turystów. Mimo, iż trasa nie jest długa, to aby ją pokonać trzeba mieć uprząż. Najtrudniejszy jest początek, schodzi się po pionowej skale, trzymając się łańcuchów.

Szlak sam w sobie nie jest zbyt wymagający. Wystarczy trafiać stopami w przygotowane wgłębienia, przepinać lonżę i przede wszystkim mocno się trzymać. Jego trudność polega na oswojeniu dużej wysokości. Trasa prowadzi do niewielkiej, kamiennej altany skąd wraca się tą samą drogą.