Wiesława Kusztal: Gwałt na dwudziestolatce

Po komunie, odzyskawszy możliwość stanowienia o losie Ojczyzny, w 1997 r. naród – wszyscy obywatele, zarówno wierzący w Boga jak i nie podzielający tej wiary – ustanowił Konstytucję RP, jako prawa państwa oparte na poszanowaniu wolności i sprawiedliwości, dialogu społecznym, umacnianiu uprawnień obywateli itp. A wszystkich, którzy Konstytucję będą stosowali, wzywa się o dbałość w zachowaniu godności człowieka, jego prawa do wolności. Poszanowanie tych zasad ma być niewzruszoną podstawą. Są to fragmenty preambuły poprzedzającej właściwe akty prawne Konstytucji. Wynikają z nich cele i motywy, jakimi kierował się ustawodawca tworząc ją. Mówią m.in. o równości obywateli w prawach i obowiązkach wobec kraju.

Ale ostatnio prawa ma tylko rasa panów, a obowiązki spadają na opornych. Ci, którzy powinni stać na straży Konstytucji, nie dość, że ją na każdym kroku łamią, to jeszcze arogancko i cynicznie mówią przy tym „mamy prawo”. Konstytucja ma być jak Dekalog. Trwała. Nie można jej łamać ani zmieniać dla wąskiej grupy obywateli, ani dla partyjnych korzyści. Wśród obecnych elit nie widać ani szacunku dla Konstytucji, ani dla Dekalogu. Jesteśmy świadkami gwałtu na podstawowych prawach i zasadach demokratycznego państwa. Czy coś z tym zrobimy?

Wiesława Kusztal