Singapur nowoczesny

Pobyt w Singapurze to jeden z przystanków w czasie naszej podróży po tej części świata. Zastanawiałam się co nas ciągnęło w te strony.

Czy to położenie państwa – miasta i stosunkowo niewielka odległość od innych miejsc pobytu, czy może niespotykany gdzie indziej kolaż kulturowo-etniczny, czy wreszcie ciekawa historia i niebywale błyskawiczny rozwój technologiczny na skalę światową. Pewnie wszystko po trochu zagoniło nas w te rejony. Tak, czy inaczej jesteśmy w Singapurze.

Już w parę godzin po wylądowaniu na Changi zorientowaliśmy się, że czterodniowy pobyt tutaj, to zbyt krótko. A im bliżej wyjazdu tym bardziej docierało do nas, że tych kilka marnych dni spędzonych w Singapurze nie pozwoli odwiedzić większości miejsc, które na to zasługują.

Ratowało nas to, że dzięki niezwykle sprawnej komunikacji można łatwo i szybko dojechać do większości propozycji pokazanych w ofercie turystycznej. Jednak, aby móc wtopić się w otoczenie, poczuć atmosferę miejsca potrzebny jest czas. Myślę, że tydzień, to absolutne minimum. Jest co oglądać. Historyczne dzielnice: Arab Street, China Town, Litle India, czy Padang, brytyjska dzielnica kolonialna, gdzie znajduje się Stary Parlament, Sąd Najwyższy i inne budynki użyteczności publicznej. One do dziś żyją własnym rytmem. Tam trzeba koniecznie pobyć, aby poczuć atmosferę miasta. Właśnie „Azjatyckiego tygrysa”- jedna z nazw Singapuru – poznawaliśmy zaczynając od historycznych dzielnic. Później przyszła kolej na nowoczesność

08 singa 1_754x536
Muzeum Nauki i Sztuki

Awangardowy Singapur,

to też jedna z ważniejszych ofert jaką emanuje miasto, przyciągając z całego świata rzesze turystów, inwestorów i marzycieli o spokojnym, dostatnim życiu. Przed podróżą w te strony szukałam informacji o Singapurze. Jest ich mnóstwo. Niektóre bardzo przydatne, inne niekoniecznie. Na forach internetowych aż roi się od historyjek o wysokich karach za zakłócanie porządku, za publiczne żucie gumy, czy palenie papierosów w niedozwolonych miejscach, nie mówiąc o śmieceniu. Kary rzeczywiście muszą być wysokie, bo menedżer hotelu, w którym się zatrzymaliśmy i taksówkarz, który wiózł nas z lotniska też o tym wspominali. Opowiadali również, że zakaz żucia gumy w miejscach publicznych to prawda i wiąże się z super nowoczesną i całkowicie skomputeryzowaną linią metra. Podobno pasażerowie dla zabawy zaklejali gumą czujniki przy drzwiach. Dlatego zarządzono zakaz sprzedaży i żucia gumy. W całym mieście niewątpliwie jest i czysto, i bezpiecznie. I co najważniejsze- nigdzie nie widać tych, którzy mogliby cię ukarać. Za to oni, dzięki okom kamer, których zasięg pokrywa każdy skrawek wyspy, widzą ciebie.

Na czym polega fenomen Singapuru? Może klucz tkwi w tym, że w Europie zadajemy sobie pytanie co ważniejsze wolność czy bezpieczeństwo? Azja inaczej rozstrzyga tę kwestię. Wolność czy dobrobyt? Mieszkańcy Singapuru opowiedzieli się za dostatnim życiem i poddali się twardej dyscyplinie. To widać na każdym kroku.

I tak, rozmyślając o tym co nas tu wiodło i co zafascynowało w tym mało demokratycznym, ale sprawnie zarządzanym kraju, wygodnym, piętrowym busem spod naszego hotelu dojechaliśmy do stacji metra Raffles, aby twarzą w twarz stanąć przed nowoczesnym Singapurem.

Mniej więcej wiedzieliśmy czego się spodziewać po Centrum Finansowym i Marina Bay, ale mimo wszystko poziom rozwoju z jakim się tu zderzyliśmy był dla nas niewyobrażalny.